piątek, 9 sierpnia 2024

Idzie ku jesieni.

 







Nigdy jeszcze, za mojej pamięci i pamięci mojej teściowej (91 lat), żniwa na wschodzie nie zakończyły się w lipcu. Dziwnie mi z tym. Większość pól już zaorana i po tych pooranych hektarach spacerują stare bociany, bo młode już poleciały. Chłodnymi wieczorami i rankami coraz głośniej krzyczą żurawie i trudno mi nie czuć jesiennego smutku. Ogólnie jest byle jak. 

sobota, 27 lipca 2024

Psie smutki.

Niestety rak szybko zaatakował pozostałe gruczoły i konieczna była następna operacja. Goi się na szczęście fajnie. Szkoda tylko, że to jeszcze nie koniec, bo i ostatni gruczoł zaczął rakowacieć. Od poniedziałku psina biega w kaftanikach:)


W gościach:)




wtorek, 23 lipca 2024

Znów wędrujemy ciepłą ziemią...



Burze niosące ze sobą zniszczenie, ale i wielką życiodajną moc deszczu. Te najstraszniejsze jak na razie nas omijają. 


                                                             Nadbużański bezmiar:)



Kocanka piaskowa i moje brzozowe kijki do wędrowania:)


Drugi co do piękności, bo po lnie, błękit.
Zdjęcie prześwietlone, bo słońce paliło już niemiłosiernie.


Moja bardzo ulubiona roślinka. Cykoria podróżnik:)

 
 Goździk kropkowany



I Roztocze.


I odpoczywamy:)



Jeden z ulubionych moich wierszy.
Za kilka dni mnie kolejna rocznica śmierci poety i nadal żal ściska serce. 
Wojna jest najstraszniejszym wynalazkiem ludzkości.


A w tej aranżacji mamy nieco inny wydźwięk tego utworu. Wszyscy jeszcze doskonale pamiętamy nasze leki i odgórne czasem durne ograniczenia.







piątek, 28 czerwca 2024

Z motyką na Słońce.

 


a raczej z firankami:). Ochrona ogórków przed palącymi promieniami nie jest łatwa. Zajęło mi to trzy godziny, a słoneczko świeciło niemiłosiernie. Aktualnie mamy 34 stopnie, a jutro ma być jeszcze cieplej.





Pomidory też nie są szczęśliwe :(




sobota, 8 czerwca 2024

Proście, a będzie wam dane.

 Od niedzieli pada u nas codziennie, a wczoraj dodatkowo przetoczyła się nad nami wielka burza. Ziemia nie jest już w stanie pochłonąć tak wielkich ilości wody w tak krótkim czasie. Rano cześć wody wsiąkła, ale po południu i jutro nadal ma być burzowo. Tak wyglądała górna część ogrodu. W dolnej zachowały się jeszcze na szczęście stare rowy odwadniające, ale i tak bób jeszcze rano stał po kolana w wodzie. Jak to dobrze, że jest melisa i inne ziółka:)







piątek, 7 czerwca 2024

Pora na maki.










W zasadzie staram się je wyprowadzić z ogródka w dzicz, ale nie bardzo mi się to udaje.Może z czasem...


Komuś roślinki się pomyliły:):)

niedziela, 2 czerwca 2024

Czekając na deszcz.

Właśnie minął cały miesiąc bez deszczu. Ponoć można się do wszystkiego przyzwyczaić, ale do braku deszczu w maju raczej trudno. Na szczęście na wszystko jest sposób i na mrówki w truskawkach i na chowacza szczypiorniaka w cebuli i na mszyce na bobie i na brak deszczu.


Te ziemniaki urosły z bulw zagubionych jesienią na polu. Przeżyły orkę jesienną i wiosenne prace, a nawet kwietniowe przymrozki. Może wkrótce będziemy sadzić kartofle jesienią:):)


Może opowiadają swoje sny? Czy chcę, czy nie te urocze kwiatki sprawiają, że powracam do tejże opowieści.


I jeszcze wschody i zachody i cała reszta :):)




Pobawię się sam:)


No a gdzie obiadek?


Bug jak zwykle coraz płytszy. 





Starorzecze.


Wysychające bagna.


Za płotem.
Widok wprawdzie bardzo codzienny, ale i tak cieszy.







I przed płotem:)