A to jeszcze nie koniec, bo nasuwają się nowe burzowe chmury!
Po roku czkania i po zmianie wykonawcy nasz dom ma nowy dach. Stary dach już przez kilka lat przeciekał i czasem kapało z sufitu:). Nie jest to tanie przedsięwzięcie, ale bardzo konieczne. Finansowo i logistycznie dopomógł nam syn, za co jesteśmy mu wdzięczni:) I tak mamy nowy dach na stare lata. Mam nadzieję, że zdążymy się nim nacieszyć.
" Słońce ziemią kołysze
Chmury z nieba wytarło
Zda się słychać jak w ciszy
Z kłosów sypie się ziarno"
Kazimierz Grześkowiak
Życie pomidorów w taki upał jest bardzo trudne, bo choć lubią ciepło, ale nie w nadmiarze. Podwieszone firanki dobrze się sprawdzają:)
Dwa dni mżawki, kilka dni temu sprawiły, że trwamy. Marnie to marnie, ale trwamy:). Kiedyś przecież i tutaj spadnie deszcz, ale na razie mamy tylko alerty. Kiedy w prognozach mówią, że będzie padało prawie w całej Polsce, to to prawie jest tutaj:)
W Bugu jedynie 40 cm, ale dobre i tyle, bo nieco wcześniej był tylko 33 cm. Graniczna rzeka wysycha tak jak i nasze relacje z Ukrainą. Drugi raz granicy raczej już nie otworzymy i mogą nawet sobie hołubić SS Galizien (Hałyczyna) Nacjonalizmem w każdej postaci się brzydzę i nie nie jestem wyborcą Nawrockiego.
Ostatni deszcz padał w pierwszej połowie maja. Nie była to ulewa, ale starczyło go na tyle, by roślinki wzeszły. Od tamtego czasu nie spadła nawet kropelka. Podlewam tylko mały ogród, a duży musi sobie radzić sam. Może po niedzieli rozciągniemy węże i tam, a może spadnie deszcz i świat będzie piękniejszy:). Na razie chodzę i podziwiam wielką niezłomność i optymizm moich roślin, bo trwają.
Maki i piwonie.