Jeszcze płynie i jeszcze pozwalają spacerować wzdłuż brzegu oczywiście po uzyskaniu zgody od SG. Zakazane jest jedynie robienie zdjęć, ale to nie nowość.
Piękno tych zdjęć zawdzięczam jedynie tej niezwykłej rzece i swojej wytrwałosci:)
Jeszcze płynie i jeszcze pozwalają spacerować wzdłuż brzegu oczywiście po uzyskaniu zgody od SG. Zakazane jest jedynie robienie zdjęć, ale to nie nowość.
Sadu mamy coraz mniej, ale lasu nam przybywa. Ten tutaj to las covidowy:)
Zdjęcie z wiatrem w tle. Pewnie, że można je zrobić bardziej statycznie, ale wtedy bym nie pamiętała, że tego dnia pięknie wiało:)
I jakaż nędzna jest obrona naszego kraju skoro wojsko, nie wie co, gdzie i czyje spadło na naszą ojczyznę, a o fakcie dowiaduje się od mieszkańców. Najwyraźniej wschodnia granica nie jest chroniona, bo i co tu chronić skoro i tak nie ma gdzie się schronić. Żal dzieci z przygranicznych miejscowości, które wyjące syreny wprawiają w przerażenie. Wszyscy tutaj dobrze pamiętają, co się działo po otworzeniu granicy w Dorohusku w 2022 roku i zapewne nie jedna osoba zastanawia się, jak to będzie z nami. Wyją syreny , a na stronach rządowych informacji zazwyczaj brak. Możemy się ratować aplikacją "Strażnik", którą stworzył i udostępnił za darmo mieszkaniec Lublina -Piotr Kukier. strażnik
Tak więc i ja idę szukać w ogrodzie tego, co nie moje, bo kto pierwszy znajdzie, o tym w gazecie napiszą i będzie sławny, a mi wróżka kościelna sławę obiecała:):)
Jako że jesienią zawsze mnie nosi, a na góry jednak jeszcze sił mam za mało, postanowiłam pojechać autobusem do Sandomierza w odwiedziny do siostry. Pogoda była piękna – słoneczna i chłodna, idealna do spacerów. Pierwszego dnia chodziłyśmy razem, ale następnego siostra musiała nieco odpocząć i mogłam nacieszyć się widokami sama. Przy okazji odwiedziłam również siostrzenicę, która prowadzi ekologiczne gospodarstwo sadownicze. Zielony sad
Tuż za miastem rozciągają się piękne pola winogron. W pobliżu miasta jest kilka znanych i cenionych winnic. W listopadzie warto wybrać się tam na Święto Młodego Wina
Dla syna:)
W zeszłym roku była Korea i Japonia, a w tym roku Chiny. Tamte wyjazdy były powiązane z konferencjami, a ten już czysto wakacyjny. Wyjazd zaplanowała i poleciała całkiem sama. Chińczycy, których spotkała i z którymi rozmawiała, byli bardzo życzliwi i sympatyczni. Jedna z pań napisała nawet dla nie wiersz:). Córki znajomość języka chińskiego jest trochę bardziej niż podstawowa i jak powiedział jej jeden Chińczyk "rozumie świetnie, ale mówi tragicznie:):)" Znajomość Chińczyków języka angielskiego jest znikoma, przynajmniej w tej części Chin. Zapewne w Szanghaju jest całkiem inaczej. Ogólnie kraj przyjazny dla turystów z Polski, a do tego komunikacja i jedzenie tanie. Wszędzie czysto i mnóstwo toalet no i oczywiście widoczna jak na całym już świecie, różnica pomiędzy tymi w luksusie a tymi uboższymi. Pokłosie rewolucji kulturalnej nadal widoczne. W poniedziałek moje dziecko będzie już w Polsce, z czego niezmiernie się cieszę:) Czas jej wracać do pracy:):)