Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 maja 2021

Świerkowy dżem:)

 Jako że wiosna w tym roku jest wiosną, a nie latem, można jeszcze spokojnie zrobić sobie iglasty dżemik:). Skorzystałam z przepisu zamieszczonego Idę i myślę

W szerszym naczyniu praca przebiega sprawniej:)

Zamiast soku z limonki dodałam ocet jabłkowy i też jest ok.


Herbatka z resztek:)


 A  w ogrodzie kwitnie kalinka i późne tulipany. Na to wszystko pada z dawna oczekiwany przeze mnie deszcz. Temperatura +11.




środa, 31 lipca 2019

Ogórek, ogórek nie tylko zielony ma garniturek :)

W maju posiałam po raz pierwszy lemonkowe ogórki. Zakwitły przepięknie, ale owoce zaczęły zawiązywać się dosyć późno. Teraz owocują jak szalone :)






Przepis pochodzi z książki "Robię przetwory" H. Szczygłowa i L. Nowicka 

niedziela, 21 lipca 2019

Morele rządzą :)

 Kwietniowe szaleństwo.


Lipcowe zbiory.


Janginizacja, czyli konfitura bez cukru, ale z dodatkiem kwiatu lawendy.


Na zimną zimę, a obok nastaw octu z jabłek i moreli.


 Wyskrobane resztki na kolację :)


 Jeszcze nalewka i wino morelowe nastawione przez synową :)


środa, 6 lutego 2019

Kiszona cebula.

Korzystając z zamieszczonego tutaj przepisu, ukisiłam słoik cebuli. Moja jest biała, bo akurat tylko taką mam.




piątek, 16 listopada 2018

"W listopadzie kapustę do beczki się kładzie"

„Lepsza swoja kapusta niźli cudza gęś tłusta”


Ukisiwszy dzisiaj kapustę (40 kg), mogę czekać na zimowe chłody.
Po raz pierwszy do kiszenia użyłam trochę innej soli niż zawsze. 
Może nie będzie to zły wybór.


sobota, 27 października 2018

Jabłuszka pełne snów:)

Wędrując tu i tam trafiłam na ciekawy wpis o kiszonych jabłkach klik  Zrobiłam i ja. Zamiast liści dodałam gałązki i kilka lekko przyschniętych listków winogrona. Jabłka są odmian różnych. Co ma być, to będzie :)



Dodatkowo można pokusić się o zrobienie  musztardy z jabłek.
Przepis pochodzi z książki Karoliny Biełozierskiej "Gospodyni litewska"

Upiec kilka winnych jabłek, przetrzeć je
póki gorące przez sito; ile łyżek weźmie się gorczycy,
tyleż wziąć tej masy i połowę tej proporcyi
cukru, np. na 4 kieliszki gorczycy — tyleż
masy i 2 kieliszki miałkiego cukru.
Zalać to przegotowanym z aromatami octem i soli trochę dodać.
Rozmieszać doskonale i utrzeć; przechować w słoiku dobrze obwiązanym.


niedziela, 23 września 2018

Przywiało jesień.


Sąsiad zasiał pszenicę ozimą, ja wykopałam letnie ziemniaki. Na polu została jeszcze pietruszka, marchew jadalna i pastewna, selery i pory. W sadzie nadal jabłka się czerwienią.  Dołączenie prac wokoło remontowych do tych zwyczajnych moich jesiennych przyjemności sprawiło, że trochę przerasta mnie ta jesień. Wprawdzie dzieci (w miarę swoich możliwości czasowych) nam pomagają, ale jak to często bywa, przy nawet drobnych remontach starych budynków mnożą się niemiłe niespodzianki i nieplanowanej pracy przybywa. Za pomoc w ogrodzie i przy remoncie jestem im bardzo wdzięczna.
Nawet nasze kocie ma dosyć tych prac, ale ten bałagan jeszcze potrwa, bo czekamy na nowe okno do kuchni.


 Między czasie robię ostatnie tego roku przetwory. Kilka słoików papryki w occie i pasty paprykowej z tego przepisu klik




Dżem jabłkowy z mojej bardzo ulubionej Złotej Renety. Moja mama wolała robić dżemy z Szarej Renety, bo pięknie się smażą. Ja wolę jak część owoców pozostaje w kawałkach. Mam tylko jedno takie drzewo i jest ono pod moją szczególną opieką.
Odkryłam w swoim własnym sadzie młodziutką malinówkę. Taką prawdziwą jak te, co rosną w starych sadach. Miała siedem pięknych jabłek. Nie ma to, jak posadzić i zapomnieć:).


Nasz las jak zwykle okazał się niezawodny i obdarował  maślakami. Wprawdzie jest ich dużo mniej niż w zeszłą jesień, ale to  zapewne z powodu bardzo suchego lata.


Za to orzechów nie jestem w stanie pozbierać. Będą zapasy na co najmniej dwa lata.


No i dynie obrodziły pięknie. Miały to wielkie szczęście, że posadziłam je w najniższej części ogrodu. Jest to teren często zalewany podczas dużych burz i tym samym zasobny w wodę.
W piątek wszystkie dynie (trzy takie taczki) córka zwiozła z pola. 17 września nasze dziecko otworzyło przewód doktorski i dopiero teraz może cieszyć się z jesiennych dni. Złą dla siebie datę zamieniła na bardzo szczęśliwą:)




Dzisiejsza noc była zdecydowanie chłodna. Jak na jesienną noc przystało było jedynie + 5 stopnie
Za niedługo przyjdą przymrozki i zmrożą te ostatnie letnie kwiaty.

poniedziałek, 23 lipca 2018

W czasie deszczu trzeba się trudzić :)

Aksamitki po deszczu są coraz piękniejsze.

 

***
Planuję zrobić jak tylko dojrzeją gruszki.
("Kuchnia polska")


Nie ma to jak odkryć na nowo. ("Potrawy jarskie" W. Piotrowiakowa)
Książkę tą kupiłam w 1988 i przez wiele lat korzystałam z niej, teraz po kilku latach zapomnienia zamierzam znowu do niej zaglądać.


I kolacja gotowa :)


Przepisy dla pracowitych i odważnych.
Marta Norkowska
Śpiżarnia i zapasy zimowe
Gebethner i Wolff
        Data wydania 1925

" 20. Konserwy bez cukru. Różne owoce, jak wiśnie czarne lub łutówki, agrest, czarne jagody, maliny, śliwki, gruszki i jabłka, można również zakonserwować w stanie naturalnym, bez cukru, używając je następnie w zimie na zupy, galarety, kompoty lub na leguminy. Taki owoc dojrzały i zdrowy, obrany, lecz zupełnie suchy, jabłka całe lub pokrajane układa się szczelnie w słoje lub jeszcze lepiej w butelki szampanki, które należy mocno zakorkować, korki szpagatem obwiązać i, wstawiwszy w kociołek z wodą zimną tak, aby woda dosięgała korków, gotować przez godzinę.

 1. Agrest zielony. Zielony podługowaty agrest oczyścić z szypułek i z ziarnek, które wydobyć drewnianym patyczkiem, ułożyć w kamienny garnek, przekładając go liśćmi wiśniowymi lub winnymi; nalać spirytusem lub mocną czystą wódką, garnek oblepić ciastem i wstawić do pieca, po wy* jęciu chieba, na 10—12 godzin. Poczem wyjąć agrest na miskę, przelać go kilka razy zimną wodą, żeby odór spirytusu zatracił, i wyjąć na sito. Tymczasem przygotować syrop, biorąc na funt owocu przebranego 2 funty cukru i pół kwarty wody. Wrzącym syropem zalać agrest na misce i pozostawić, aż zupełnie ostygnie; poczem znów syrop zagotować i znów zalać owoc. Następnego dnia zasmażyć razem z agrestem na wolnym ogniu, a gdy syrop zacznie wrzeć, potrząsnąć rondlem, aby się owoc raz jeden równo zasmażył, i zaraz zdjąć z ognia. Przestudzony agrest ułożyć w słoje, nakryć krążkiem papieru maczanego w araku i obwiązać.
 Sposób II-gi. Wziąć duży, zielony agrest, który wydrążyć i zważyć; nalać go spirytusem, nakryć i tak pozostawić przez 2 godziny. Tymczasem rondelek napełnić liśćmi wiśniowymi, nalać wodą i kilka razy zagotować. Wyjąwszy agrest na sita, sparzyć go tym gorącym płynem, a potem zaraz polewać zimną wodą z lodem; tak zrobić do 3 razy. Poczem ugotować syrop, biorąc 2 funty cukru na funt owocu; na wrzący syrop wrzucić agrest, zagotować i zaraz odstawić, aż ostygnie. Smażyć trzy razy na wolnym ogniu, za każdym razem odstawiając owoc, aż zupełnie ostygnie.

 2. Agrest zielony o kształcie zielonych szyszek. Duży, równy zielony agrest od strony łodyżki poprzekrawać na 4 części, nie dochodząc do samego końca, tak, aby miały wygląd 4 listków. Ziarenka wyjąć ostrożnie szpilką podwójną lub małym scyzorykiem, potem 4 lub 5 jagód nawlec na łodyżkę od porzeczek, a ułożywszy ostrożnie w garnczek, zalać spirytusem — dalej smażyć, jak podałam wyżej w I sposobie.

 25. Orzechy włoskie. Najlepsze na konfiturę są orzechy zielone, w lipcu zrywane; nakłuć je gęsto szpilką drewnianą lub widelcem i wrzucać zaraz do zimnej wody, w której niech poleżą 8-10 dni. Wyjąwszy z tej wody, ułożyć orzechy do wody wrzącej i gotować na wolnym ogniu, aż będą zupełnie miękkie; wtenczas je odlać na sito, niech osiąkną z wody. Tymczasem przygotować syrop, licząc na funt orzechów 2 funty cukru i 2 szklanki wody, dodać kilka gwoździków i letnim syropem zalać orzechy. Następnego dnia wybrać orzechy łyżką durszlakową, syrop znów zagotować i, gdy przestygnie, zalać orzechy: niech tak postoją trzy dni; wtenczas jeszcze raz syrop zagotować i gorącym orzechy polać. Nazajutrz zobaczyć: jeżeli orzechy są w środku czarne, to mają dosyć; jeżeli zaś nie, to jeszcze raz wybrać orzechy na miseczkę, syrop zagotować i zalać orzechy. Można też orzechy goździkami naszpikować.

 6. Marmelada jabłeczna z miodem na sposób litewski. Jabłka kwaśne, obrane z pestek i łuskwin, pokrajać na ćwiartki i złożyć do garnka kamiennego. Wlać następnie tyle wody, aby jabłka objęła; oblepić garnek ciastem i wstawić do pieca, aż się jabłka upieką. Wyjąwszy, przetrzeć przez sito, zważyć masę i dodać miodu rozcieńczonego wodą, w stosunku do masy, połowę, jeżeli marmelada ma być słodka, w przeciwnym razie ćwierć funta miodu na funt masy wystarczy. Następnie gotować, ciągle mieszając, aż do należytej gęstości, t. j. aż masa będzie się zatrzymywać na łyżce. Również smaczna jest marmelada z agrestu z miodem.

 7. Konserwa jabłeczna, zwana „Pastiłą“. Jabłka kwaskowe upiec bez wody w garnku lub na blasze i następnie je przetasować. Masę tę odważyć, dobrać na 2 części masy 1 część miodu czystego. Po odważeniu, masę jabłeczną wybijać trzepaczką drucianą dopóty, aż się zapieni i zbieleje. Osobno miód odważony również rozcierać do białości; potem obie te masy połączyć i jeszcze je razem wybijać trzepaczką, póki nie nabiorą zupełnej białości. Wtenczas tę masę zlewać do krobeczek papierowych, na trzy palce wysokich, a ustawiwszy je na blasze, otrębami lub tartą bułką wysypanej, wsunąć ją do letniego pieca, tak jak na biszkopty. Gdy wyschną w piecu, co nastąpi po 2—3 godzinach, wyjąć i dać zastygnąć — potem papiery poodbierać i chować te „pastiły“ w słoje.
 Zamiast miodu można też użyć cukru, biorąc go pół na pół.

 16. Ser jabłeczny na sposób kijowski. Jabłka kwaskowe nieobrane piecze się w letnim piecu, poczom przeciera i kładzie do podrumienionego miodu bez wody, biorąc go w równej proporcyi, co jabłek. Smażyć na wolnym ogniu, aż od łyżki odstawać będzie. Przed odstawieniem włożyć trochę skórki pomar. utartej, nieco imbiru i goździków utartych. Masę dobrze wymieszać, poczem zwilżywszy w wodzie serwetę, wykręcić ją i włożyć w nią usmażony ser, układając tak, jak zwykle twarożek. Związawszy serwetę sznurkiem, włożyć pod prasę i suszyć na słońcu. Zupełnie zastudzony i wysuszony ser wyjąć z serwety i przechować w suchem miejscu.

 17. Makowniki. Mak suszy się w piecu przez całą noc, nazajutrz sypie się do podrumienionego miodu i smaży aż do zupełnej gęstości. Poczem masę należy wyłożyć na stół, zwilżony zimną — wodą, lub na blat marmurowy i rozwałkować na palec grubości; wałek trzeba ciągle zwilżać wodą, aby masa nie przylgnęła. Gdy przestygnie, krajać na kwadratowe małe kawałki, które w suchem miejscu w słojach lub w pudełkach przechować należy.

 22. Sok żórawinowy bez cukru. Najlepsze na taki sok są żórawiny przemarznięte. Nałożyć ich pełen garnek kamienny, wstawić w ciepły piec, najlepiej po chlebie, a gdy popękają i sok puszczą, zlać go przez gęste sito na miskę. Gdy ostygnie, powiewać w butelki i mocno zakorkować. Wyborny do legumin i do limonady.


Cała książka jest dostępna na https://pl.wikisource.org.
Jest to bardzo ciekawa pozycja nie tylko kulinarna, ale i językowa.


poniedziałek, 16 lipca 2018

Lipcowe sprawy.

Ogórki rządzą w lipcowej kuchni :). Kiszenie już zakończyłam i teraz już tylko takie różne fanaberie ogórkowe zostały do zrobienia.



 Przepis pochodzi z książki "Robię przetwory" H. Szczygłowa i L. Nowicka 

  
Tak wyglądają po pasteryzacji.


***
W ogródku zakwitł pierwszy słonecznik i cynie. Do cynii przez długi czas podchodziłam z wielkim dystansem. Takie wyniosłe i trochę jakby sztuczne :) Okazało się jednak, że te kwiaty (tak jak i aksamitki) doskonale znoszą długie okresy suchej i gorącej pogody. Tak więc aksamitki i cynie królują.



Jeże i komary królują za to w naszym lasku :)


***
W ubiegłym tygodniu została zjedzona pierwsza kukurydza (córka) i pierwsza dynia (ja).


Przyjaźń kocio-psia kwitnie w najlepsze.


Od trzech dni pada deszcz. Są to przelotne i bardzo intensywne opady. Ogród z radości szaleje :)



czwartek, 28 czerwca 2018

To się nazywa dobrobyt.

 
 Suszone morele są źródłem wszystkiego co najlepsze.



 I pierwsza porcja do mrożenia. Z takich mrożonek gotuję najczęściej (tylko dla siebie) zupy kabaczkowe. To taka ogólna nazwa dla miksu kabaczka, cukinii i patisona.

 
Następna już marchewką i fasolką.


Pierwsze jabłka. Wącham i jem :)

 
Po raz pierwszy w życiu postanowiłam ususzyć troszkę wiśni. Udało się znakomicie. Będą  wiśniowe herbatki :)


Brat podzielił się miętą. Swojej mam niewiele i tylko na na poranne miętowe kawki wystarcza.