A to jeszcze nie koniec, bo nasuwają się nowe burzowe chmury!
Ostatni deszcz padał w pierwszej połowie maja. Nie była to ulewa, ale starczyło go na tyle, by roślinki wzeszły. Od tamtego czasu nie spadła nawet kropelka. Podlewam tylko mały ogród, a duży musi sobie radzić sam. Może po niedzieli rozciągniemy węże i tam, a może spadnie deszcz i świat będzie piękniejszy:). Na razie chodzę i podziwiam wielką niezłomność i optymizm moich roślin, bo trwają.
Maki i piwonie.
Właśnie minął cały miesiąc bez deszczu. Ponoć można się do wszystkiego przyzwyczaić, ale do braku deszczu w maju raczej trudno. Na szczęście na wszystko jest sposób i na mrówki w truskawkach i na chowacza szczypiorniaka w cebuli i na mszyce na bobie i na brak deszczu.