Nadarzyła się ładna pogoda i dobre towarzystwo w osobie własnego dziecka. Żal było nie skorzystać z takiej okazji :):) Jako że ostatnio nasze zdrowie fizyczne i psychiczne należy zaliczyć raczej do marnych, musiał nam wystarczyć taki sobie spokojny spacerek. Jest, jak jest i rady na to nie ma. Dla ciekawych Wola Uhruska
sobota, 3 października 2020
piątek, 2 października 2020
środa, 30 września 2020
Wieści z kuchni pod orzechem:)
Od kilku dni mamy porę deszczową. Pada i pada, wieje i wieje. W sadzie spadają zmokłe jabłka i jeszcze bardziej zmokłe i nieszczęśliwe orzechy. Zmieniając przemoczone kurtki, czekam na słońce i nadrabiam zaległości w kuchni.
Kiszone selery z odrobiną imbiru i Złotymi Renetami.Mam nadzieję, że pomogą uspokoić moje zszargane polską sceną polityczną nerwy. Dużo głupoty mogę znieść, ale Przemysław Czarnek i jego nominacja na Ministra Edukacji, Nauki i Szkolnictwa Wyższego to już przesada. W tej kwestii podzielam zdanie Biedronia "smutno, strasznie, katastrofa"
poniedziałek, 28 września 2020
Weltschmerz
„Przez wierzby prześwieca rzeka, co nocą bieleje,
a na drugim brzegu, na polu dymem owianym,
niesie się słaby dźwięk fletu i dotyka
serca wędrowca”
Fragment wiersza Hyohaku (Wędrówka) Irako Seihaku, 1877-1946
(przekład Anna Zalewzka)
wtorek, 22 września 2020
Dzień Hobbita, równonoc i grzyby.
Opieńki, czyli modashi zaszalały na całego:). Nie pozrywałam wszystkich, bo jednak dla nas to zbyt wiele. Mam nadzieję, że przydadzą się komuś innemu albo odrodzą się w przyszłym roku.
poniedziałek, 14 września 2020
Dobry czas:)
Nastały piękne poranki i chłodne noce. Stał się taki dobry czas na spacery, suszenie owoców i podziwiania mgieł:)
Las i Bug w okolicach Zbereża.
wtorek, 8 września 2020
Deszcz
Przez dwa dni z rzędu nieustannie padał deszcz. Padał z wielkim zaangażowaniem i znowu deszczowa woda pokryła kukurydziane pole sąsiada i nawodniła otaczające nas bagna. Byłam pełna obawy, że i znajdę ją w naszej piwnicy, ale na szczęście tak się tym razem nie stało. Miałabym wówczas dodatkową i do tego bardzo nielubianą pracę do wykonania. Cieszę się, że zdążyłam przed tymi opadami wykopać ziemniaki, zebrać całą fasolę i zwieść ostatnie siano. Szkoda mi tylko jesiennych malin.
Piękne i doskonałe są ziarna fasoli. Nie umiem przestać się nimi zachwycać:)








































