Te małe czarne punkciki to odlatujące jaskółki. Smutno.
Gruszki pieczone w popiele są bardzo smaczne:)
Ponieważ od wielu już dni pada i pada, ogród zamienił się w gliniastą breję i wszystkie dynie musiałam umyć. Nie wiem, jak będą się przechowywać buraki i marchew, bo jeszcze nigdy takich brudasów nie miałam. Jestem nieustannie zmęczona i przemoczona. Rozdaję znajomym jabłka (aktualna cena w skupie 0,33 groszy i można sobie obliczyć, jak to się ma do ceny węgla na składach), dynie i orzechy. Zastanawiam się, po co mi ta wszystko. Jak nic jestem niewolnikiem swojego ogrodu.
I ja odczuwam to niewolnictwo ogrodowe:-) teraz zamartwiam się, kiedy wykopię korzeniowe, u nas ziemia gliniasta, lepi się do wszystkiego, no i kiedy przekopię grządki; o owocach leżących pod drzewami nie wspomnę. Październik jest moim miesiącem, urodziłam się w znaku Wagi:-) pozdrawiam serdecznie.
Odrobina słonecznej pogody i wszystkie zaległości uda Ci się nadrobić:) Z tym niewolnictwem ogrodowym najlepiej jest się pogodzić, bo w sumie bez niego też nieciekawie w tych coraz trudniejszych czasach. Trzeba znać umiar, a wiosną wydaje się mi, że wszystkiemu podołam i pesel nie istnieje:):) Waga to dobry znak. Mam w rodzinie ich całkiem dużo, a nawet ślubnego. Najczęściej macie piękne horoskopy nie to, co Ryby, dla których zawsze same ostatki:):)
Ja się z ogrodowego niewolnictwa wyzwoliłam już kilka lat temu, a w zasadzie wyzwolił mnie stan zdrowia ;). Przyszedł czas by odpuścić i cieszyć się każdym dniem. I tak mi ten rok dał wystarczająco w kość. Owszem, zielenina, kilka pomidorów, ogórków, tak na bieżące zużycie, wystarczy.
Znam tę nieradość z nadmiaru, jak obrodziło u mnie to i u sąsiadów też i nie było kogo obdarować. Od roku wyzwolona i może nie szczęśliwsza ale bardziej zadowolona z życia i siebie.
Jest nas dwie - dokładnie wczoraj doszłam do tego samego wniosku, że jestem niewolnikiem miejsca, w którym mieszkam. Przerażające, że tyle za jabłka. To dlaczego one takie drogie w sklepach? Podobną muzykę lubimy.
Od producenta do konsumenta droga daleka, a każdy chce zarobić. Niewiele w naszym rejonie jest osób zainteresowanych kupnem jabłek bezpośrednio od sadownika. Niewolnictwo ogrodowe jest jednym z piękniejszych i tylko czasem ogarnia mnie wielkie zniechęcenie, a i to jest zapewne wynikiem trudniejszego okresu w życiu.
Mnie czasami nuży, ale trzeba przyznać, że kto miał chociaż kawałek czegoś z możliwością grzebania w ziemi to pandemiczną izolację przeszedł łagodniej. My mięliśmy tyle pracy, że w sumie w ogóle nie odczuliśmy tego ,,zamknięcia". Ziemia to ziemia i rośliny zawsze dają wiele radości i odprężenia.
Gdyby to nie było tak daleko, kupiłabym wszystkie na tutejsze święto, a później pewnie dla Zośki na zupki i inne przysmaki, dziecko się w dyni rozkochało. I nie wiem, czy z powodu halloween, czy tak ogólnie. Gruszki w popiele, dobrze, że przypomniałaś... Piękne to niewolnictwo ogrodowe.
Trochę mi żal, że tak daleko nam do siebie:) Podkarmiłabym Twoją Zośkę z przyjemnością. W zamian podkarmiam dyniami wnuczkę brata stryjecznego Zuzię :)
I ja odczuwam to niewolnictwo ogrodowe:-) teraz zamartwiam się, kiedy wykopię korzeniowe, u nas ziemia gliniasta, lepi się do wszystkiego, no i kiedy przekopię grządki; o owocach leżących pod drzewami nie wspomnę. Październik jest moim miesiącem, urodziłam się w znaku Wagi:-) pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńOdrobina słonecznej pogody i wszystkie zaległości uda Ci się nadrobić:) Z tym niewolnictwem ogrodowym najlepiej jest się pogodzić, bo w sumie bez niego też nieciekawie w tych coraz trudniejszych czasach. Trzeba znać umiar, a wiosną wydaje się mi, że wszystkiemu podołam i pesel nie istnieje:):) Waga to dobry znak. Mam w rodzinie ich całkiem dużo, a nawet ślubnego. Najczęściej macie piękne horoskopy nie to, co Ryby, dla których zawsze same ostatki:):)
UsuńJa się z ogrodowego niewolnictwa wyzwoliłam już kilka lat temu, a w zasadzie wyzwolił mnie stan zdrowia ;). Przyszedł czas by odpuścić i cieszyć się każdym dniem. I tak mi ten rok dał wystarczająco w kość. Owszem, zielenina, kilka pomidorów, ogórków, tak na bieżące zużycie, wystarczy.
OdpowiedzUsuńMnie w zasadzie dobija sad. Obrodzi czy nie przeciąć i zadbać trzeba. Z drzewami trudno się jakoś rozstać:)
UsuńZnam tę nieradość z nadmiaru, jak obrodziło u mnie to i u sąsiadów też i nie było kogo obdarować. Od roku wyzwolona i może nie szczęśliwsza ale bardziej zadowolona z życia i siebie.
OdpowiedzUsuńJa mam nieradość z nadmiaru, ale wielu męża znajomych mój nadmiar cieszy:) Mogliby się jedynie kiedyś zrzucić na jakąś rehabilitację:):)
UsuńJest nas dwie - dokładnie wczoraj doszłam do tego samego wniosku, że jestem niewolnikiem miejsca, w którym mieszkam. Przerażające, że tyle za jabłka. To dlaczego one takie drogie w sklepach? Podobną muzykę lubimy.
OdpowiedzUsuńOd producenta do konsumenta droga daleka, a każdy chce zarobić. Niewiele w naszym rejonie jest osób zainteresowanych kupnem jabłek bezpośrednio od sadownika.
OdpowiedzUsuńNiewolnictwo ogrodowe jest jednym z piękniejszych i tylko czasem ogarnia mnie wielkie zniechęcenie, a i to jest zapewne wynikiem trudniejszego okresu w życiu.
Mnie czasami nuży, ale trzeba przyznać, że kto miał chociaż kawałek czegoś z możliwością grzebania w ziemi to pandemiczną izolację przeszedł łagodniej. My mięliśmy tyle pracy, że w sumie w ogóle nie odczuliśmy tego ,,zamknięcia". Ziemia to ziemia i rośliny zawsze dają wiele radości i odprężenia.
UsuńGdyby to nie było tak daleko, kupiłabym wszystkie na tutejsze święto, a później pewnie dla Zośki na zupki i inne przysmaki, dziecko się w dyni rozkochało. I nie wiem, czy z powodu halloween, czy tak ogólnie. Gruszki w popiele, dobrze, że przypomniałaś... Piękne to niewolnictwo ogrodowe.
OdpowiedzUsuńTrochę mi żal, że tak daleko nam do siebie:) Podkarmiłabym Twoją Zośkę z przyjemnością. W zamian podkarmiam dyniami wnuczkę brata stryjecznego Zuzię :)
Usuń