poniedziałek, 15 października 2018
niedziela, 14 października 2018
Atak klonów:)
Bagienny październik.
***
Dzień Edukacji
Na lubelskiej uczelni mój doktorant pracuje za darmo przez 90 godzin w semestrze. Za pozostałe godziny płacą po 24 zł. Studenci, których uczy mój doktorant, zarabiają znacznie większą sumę pieniędzy dając korepetycje.
***
"Profesorowi przeciekał kran, więc wezwał hydraulika. Hydraulik przez 10 minut
podłubał przy kranie i policzył 100 zł. Profesor się strasznie zdenerwował, że on, osoba wykształcona, zarabia grosze, a hydraulik za chwilę roboty policzył sobie spore pieniądze. Hydraulik na to:
- Wie pan co... U nas w spółdzielni szukają teraz pracowników. Zgłosi się pan i będzie pan pracował jako hydraulik. Tylko niech pan nie mówi, że pan jest profesor. Najlepiej będzie, jeśli pan powie że pan skończył 7 klas podstawówki.
Profesor tak właśnie zrobił i pracował przez jakiś czas, ale przyszło zarządzenie kierownictwa, że wszyscy pracownicy mają mieć skończoną podstawówkę. Więc profesor, chcąc nie chcąc, musiał iść na kurs razem z kolegami z pracy, żeby się nie wydał kłamstwo.
Na pierwszych zajęciach nauczyciel wziął profesora do tablicy każe policzyć pole koła. Profesor wypisał bardzo zgrabną całkę, ale wynik mu wyszedł ujemny.
Myśli, myśli, i nagle słyszy szept z pierwszej ławki:
- Zmień granice całkowania..."
piątek, 12 października 2018
Żenady ciąg dalszy,
czyli oświadczenie wojewody lubelskiego.
"Chcę bardzo serdecznie i gorąco podziękować wielu środowiskom w Lublinie i ogromnej liczbie mieszkańców Lublina za wsparcie w walce o to, ażeby na ulicach stolicy naszego regionu 13 października było normalnie. Bardzo dziękuję Sądowi Okręgowemu w Lublinie, który uznał prawo zdecydowanej większości mieszkańców miasta do spokojnej soboty, do możliwości spokojnego spacerowania po słonecznych ulicach Lublina. Żałuję, że Sąd Apelacyjny dostrzega prawa jakiejś mniejszości – i to jeszcze w dużej części przyjezdnej z Warszawy czy z innej miejscowości – a nie dostrzega prawa zdecydowanej przytłaczającej większości mieszkańców Lublina do spokoju i do tego, żeby nie byli epatowani seksualnością kogokolwiek. Seksualność to sfera życia prywatnego, a nie kwestia stosowna do obnoszenia się z nią na ulicach. Udało nam się zmusić prezydenta Żuka do przyjęcia naszego zdania, choć bardzo mocno oponował i bronił się – jednak jak widać nie udało nam się przekonać wszystkich sądów. Dużo jeszcze pracy przed nami, ale i tak wiele osiągnęliśmy. Bardzo dziękuję za to, co wspólnie zrobiliśmy. Wyrażam przekonanie a zarazem nadzieję, że te nasze działania i to szczere formułowanie naszych poglądów doprowadzi do tego, że jutro rzeczywiście „marsz równości” nie będzie epatował gorszącymi scenami, wulgarną quasipornografią, że nie będzie epatował obscenicznymi widowiskami z udziałem gejowskich środowisk, na przykład niemieckich, tylko będzie spokojną manifestacją. Apeluję do wszystkich manifestujących w dniu jutrzejszym, do wszystkich uczestników manifestacji i kontrmanifestacji o spokój, o pokojowe demonstrowanie swoich poglądów. Stwierdzam raz jeszcze to, co mówiłem od wielu dni: ktokolwiek będzie używał agresji fizycznej w stosunku do kontrmanifestantów i manifestantów ten będzie tak naprawdę sprzyjał środowisku gejowskiemu i na tym tylko temu środowisku zależy, bo „tęczowy” pochód w Lublinie i tak się nie przyjmie. My chcemy normalności, chcemy także właściwego miejsca dla seksualności, ale w życiu prywatnym. Nikogo nie interesuje kto z kim śpi. Życzę wszystkim miłej soboty! Przemysław Czarnek"
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24034915,marsz-rownosci-w-lublinie-jednak-sie-odbedzie-wojewoda-zaluje.html
"Chcę bardzo serdecznie i gorąco podziękować wielu środowiskom w Lublinie i ogromnej liczbie mieszkańców Lublina za wsparcie w walce o to, ażeby na ulicach stolicy naszego regionu 13 października było normalnie. Bardzo dziękuję Sądowi Okręgowemu w Lublinie, który uznał prawo zdecydowanej większości mieszkańców miasta do spokojnej soboty, do możliwości spokojnego spacerowania po słonecznych ulicach Lublina. Żałuję, że Sąd Apelacyjny dostrzega prawa jakiejś mniejszości – i to jeszcze w dużej części przyjezdnej z Warszawy czy z innej miejscowości – a nie dostrzega prawa zdecydowanej przytłaczającej większości mieszkańców Lublina do spokoju i do tego, żeby nie byli epatowani seksualnością kogokolwiek. Seksualność to sfera życia prywatnego, a nie kwestia stosowna do obnoszenia się z nią na ulicach. Udało nam się zmusić prezydenta Żuka do przyjęcia naszego zdania, choć bardzo mocno oponował i bronił się – jednak jak widać nie udało nam się przekonać wszystkich sądów. Dużo jeszcze pracy przed nami, ale i tak wiele osiągnęliśmy. Bardzo dziękuję za to, co wspólnie zrobiliśmy. Wyrażam przekonanie a zarazem nadzieję, że te nasze działania i to szczere formułowanie naszych poglądów doprowadzi do tego, że jutro rzeczywiście „marsz równości” nie będzie epatował gorszącymi scenami, wulgarną quasipornografią, że nie będzie epatował obscenicznymi widowiskami z udziałem gejowskich środowisk, na przykład niemieckich, tylko będzie spokojną manifestacją. Apeluję do wszystkich manifestujących w dniu jutrzejszym, do wszystkich uczestników manifestacji i kontrmanifestacji o spokój, o pokojowe demonstrowanie swoich poglądów. Stwierdzam raz jeszcze to, co mówiłem od wielu dni: ktokolwiek będzie używał agresji fizycznej w stosunku do kontrmanifestantów i manifestantów ten będzie tak naprawdę sprzyjał środowisku gejowskiemu i na tym tylko temu środowisku zależy, bo „tęczowy” pochód w Lublinie i tak się nie przyjmie. My chcemy normalności, chcemy także właściwego miejsca dla seksualności, ale w życiu prywatnym. Nikogo nie interesuje kto z kim śpi. Życzę wszystkim miłej soboty! Przemysław Czarnek"
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24034915,marsz-rownosci-w-lublinie-jednak-sie-odbedzie-wojewoda-zaluje.html
czwartek, 11 października 2018
"Wolność to coś takiego, czego jedni się boją, a inni nie"
"Po tym jak prezydent miasta zakazał imprezy, o tym, czy pierwszy w historii Lublina Marsz Równości dojdzie do skutku miał zdecydować sąd. I własnie wydał postanowienie. Marszu nie będzie." (newsweek)
"Tęczowa flaga – flaga zaprojektowana w 1978 roku przez Gilberta Bakera jako symbol dumy i ruchu na rzecz równouprawnienia osób."(Wikipedia)
"Tęczowa flaga – flaga zaprojektowana w 1978 roku przez Gilberta Bakera jako symbol dumy i ruchu na rzecz równouprawnienia osób."(Wikipedia)
niedziela, 30 września 2018
Jutro październik.
Tak wyglądał dzisiejszy poranek o pięknej godzinie szóstej.
Wina Księżyca:)
Zdążyłam być w cichym wrześniowym lesie.
Jak zwykle bardzo urocze.
I dobrze, że nie więcej, bo przebierać nie lubię.
niedziela, 23 września 2018
Przywiało jesień.
Sąsiad zasiał pszenicę ozimą, ja wykopałam letnie ziemniaki. Na polu została jeszcze pietruszka, marchew jadalna i pastewna, selery i pory. W sadzie nadal jabłka się czerwienią. Dołączenie prac wokoło remontowych do tych zwyczajnych moich jesiennych przyjemności sprawiło, że trochę przerasta mnie ta jesień. Wprawdzie dzieci (w miarę swoich możliwości czasowych) nam pomagają, ale jak to często bywa, przy nawet drobnych remontach starych budynków mnożą się niemiłe niespodzianki i nieplanowanej pracy przybywa. Za pomoc w ogrodzie i przy remoncie jestem im bardzo wdzięczna.
Nawet nasze kocie ma dosyć tych prac, ale ten bałagan jeszcze potrwa, bo czekamy na nowe okno do kuchni.
Między czasie robię ostatnie tego roku przetwory. Kilka słoików papryki w occie i pasty paprykowej z tego przepisu klik
Dżem jabłkowy z mojej bardzo ulubionej Złotej Renety. Moja mama wolała robić dżemy z Szarej Renety, bo pięknie się smażą. Ja wolę jak część owoców pozostaje w kawałkach. Mam tylko jedno takie drzewo i jest ono pod moją szczególną opieką.
Odkryłam w swoim własnym sadzie młodziutką malinówkę. Taką prawdziwą jak te, co rosną w starych sadach. Miała siedem pięknych jabłek. Nie ma to, jak posadzić i zapomnieć:).
Za to orzechów nie jestem w stanie pozbierać. Będą zapasy na co najmniej dwa lata.
No i dynie obrodziły pięknie. Miały to wielkie szczęście, że posadziłam je w najniższej części ogrodu. Jest to teren często zalewany podczas dużych burz i tym samym zasobny w wodę.
W piątek wszystkie dynie (trzy takie taczki) córka zwiozła z pola. 17 września nasze dziecko otworzyło przewód doktorski i dopiero teraz może cieszyć się z jesiennych dni. Złą dla siebie datę zamieniła na bardzo szczęśliwą:)
Dzisiejsza noc była zdecydowanie chłodna. Jak na jesienną noc przystało było jedynie + 5 stopnie
Za niedługo przyjdą przymrozki i zmrożą te ostatnie letnie kwiaty.
środa, 12 września 2018
Wszechświat.
William Blake powiada, że prawdziwy wszechświat człowieka to tyle, co widzi on z sadu na górce za domem. Jeśli tak, to moim wszechświatem jest to co widzę z okna na strychu:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























