środa, 24 października 2018

Powiewa.







To już ostatnie pomidorki. Nastała pogoda prawdziwie jesienna. To jest już czas kotów, koców i gorących herbat. Bez ciepłych rękawic i serdaka nie jestem w stanie pracować na dworze. Wieczorami znowu mam dużo czasu na czytanie. Tylko czemu ciągnie mnie do książek, które są mi dobrze znane? Ostatnio po raz któryś przeczytałam "Dziewięciu książąt Amberu" Zelaznego i "Dobry omen" Gaimana i Pratchetta. Wygląda na to, że "stare przyzwyczajenia mają długie życie".
Czekam i czekam:)


niedziela, 21 października 2018

Bieszczady pełne słońca.

Tak wyglądał bieszczadzki czas (jeśli czas może wyglądać).



 
















 
 Koteczek z Koliby.





 


 


Ciężki sprzęt na Rawce. Budują następne schody:(

 

 
Odpoczynek na łące w Ustrzykach.









niedziela, 14 października 2018

Atak klonów:)





 


Bagienny październik.


***
Dzień Edukacji
Na lubelskiej uczelni mój doktorant pracuje za darmo przez 90 godzin w semestrze. Za pozostałe godziny płacą po 24 zł. Studenci, których uczy mój doktorant, zarabiają znacznie większą sumę pieniędzy dając korepetycje.
***

"Profesorowi przeciekał kran, więc wezwał hydraulika. Hydraulik przez 10 minut
podłubał przy kranie i policzył 100 zł. Profesor się strasznie zdenerwował, że on, osoba wykształcona, zarabia grosze, a hydraulik za chwilę roboty policzył sobie spore pieniądze. Hydraulik na to:
- Wie pan co... U nas w spółdzielni szukają teraz pracowników. Zgłosi się pan i będzie pan pracował jako hydraulik. Tylko niech pan nie mówi, że pan jest profesor. Najlepiej będzie, jeśli pan powie że pan skończył 7 klas podstawówki.
Profesor tak właśnie zrobił i pracował przez jakiś czas, ale przyszło zarządzenie kierownictwa, że wszyscy pracownicy mają mieć skończoną podstawówkę. Więc profesor, chcąc nie chcąc, musiał iść na kurs razem z kolegami z pracy, żeby się nie wydał kłamstwo.
Na pierwszych zajęciach nauczyciel wziął profesora do tablicy każe policzyć pole koła. Profesor wypisał bardzo zgrabną całkę, ale wynik mu wyszedł ujemny.
Myśli, myśli, i nagle słyszy szept z pierwszej ławki:
- Zmień granice całkowania..."

piątek, 12 października 2018

Żenady ciąg dalszy,

czyli oświadczenie wojewody lubelskiego.

"Chcę bardzo serdecznie i gorąco podziękować wielu środowiskom w Lublinie i ogromnej liczbie mieszkańców Lublina za wsparcie w walce o to, ażeby na ulicach stolicy naszego regionu 13 października było normalnie. Bardzo dziękuję Sądowi Okręgowemu w Lublinie, który uznał prawo zdecydowanej większości mieszkańców miasta do spokojnej soboty, do możliwości spokojnego spacerowania po słonecznych ulicach Lublina. Żałuję, że Sąd Apelacyjny dostrzega prawa jakiejś mniejszości – i to jeszcze w dużej części przyjezdnej z Warszawy czy z innej miejscowości – a nie dostrzega prawa zdecydowanej przytłaczającej większości mieszkańców Lublina do spokoju i do tego, żeby nie byli epatowani seksualnością kogokolwiek. Seksualność to sfera życia prywatnego, a nie kwestia stosowna do obnoszenia się z nią na ulicach. Udało nam się zmusić prezydenta Żuka do przyjęcia naszego zdania, choć bardzo mocno oponował i bronił się – jednak jak widać nie udało nam się przekonać wszystkich sądów. Dużo jeszcze pracy przed nami, ale i tak wiele osiągnęliśmy. Bardzo dziękuję za to, co wspólnie zrobiliśmy. Wyrażam przekonanie a zarazem nadzieję, że te nasze działania i to szczere formułowanie naszych poglądów doprowadzi do tego, że jutro rzeczywiście „marsz równości” nie będzie epatował gorszącymi scenami, wulgarną quasipornografią, że nie będzie epatował obscenicznymi widowiskami z udziałem gejowskich środowisk, na przykład niemieckich, tylko będzie spokojną manifestacją. Apeluję do wszystkich manifestujących w dniu jutrzejszym, do wszystkich uczestników manifestacji i kontrmanifestacji o spokój, o pokojowe demonstrowanie swoich poglądów. Stwierdzam raz jeszcze to, co mówiłem od wielu dni: ktokolwiek będzie używał agresji fizycznej w stosunku do kontrmanifestantów i manifestantów ten będzie tak naprawdę sprzyjał środowisku gejowskiemu i na tym tylko temu środowisku zależy, bo „tęczowy” pochód w Lublinie i tak się nie przyjmie. My chcemy normalności, chcemy także właściwego miejsca dla seksualności, ale w życiu prywatnym. Nikogo nie interesuje kto z kim śpi. Życzę wszystkim miłej soboty! Przemysław Czarnek"
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24034915,marsz-rownosci-w-lublinie-jednak-sie-odbedzie-wojewoda-zaluje.html

czwartek, 11 października 2018

"Wolność to coś takiego, czego jedni się boją, a inni nie"

"Po tym jak prezydent miasta zakazał imprezy, o tym, czy pierwszy w historii Lublina Marsz Równości dojdzie do skutku miał zdecydować sąd. I własnie wydał postanowienie. Marszu nie będzie." (newsweek)


"Tęczowa flaga – flaga zaprojektowana w 1978 roku przez Gilberta Bakera jako symbol dumy i ruchu na rzecz równouprawnienia osób."(Wikipedia)