sobota, 31 stycznia 2026

Niby nic, a boli.

"Są pewne granice, których nie powinno się przekraczać. Wpis znanej ukraińskiej poetki, który „zalał internet” (załączony do tego wpisu), w którym padają oskarżenia pod adresem Miasta Chełm i jego mieszkańców o rzekomą niegościnność czy brak bezpieczeństwa jest krzywdzący oraz niesprawiedliwy. Oczekiwania kawiarni na dworcu pozostawiam bez komentarza (takowej nie było nawet przed przebudową)..(…)"źródło 

Pomagało naprawdę wiele osób, i to całkowicie bezinteresownie, poświęcając swój czas i środki finansowe. Wśród pomagających były też i moje dzieci i ich znajomi. Cóż, u nas na pograniczu sytuacja wygląda, jak wygląda, a najwyraźniej ta pani jest przyzwyczajona do większych luksusów na Ukrainie.


źródło


14 komentarzy:

  1. Może doświadczenie tej pani jest wyjątkowe, albo to prawda, albo też jest to projekcja własnych odczuć na zewnątrz. To ostatnie jest naprawdę bardzo częste i nie trzeba być do tego ofiarą wojny. Ile razy przecież czytamy, że ktoś zrobił/nie zrobił, spojrzał/nie spojrzał, powiedział/nie powiedział i przez to autorowi jest źle i niedobrze (choć tak naprawdę jest mu źle i niedobrze, bo nie dba o siebie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli publicznie wypowiada się osoba znana/podziwiana to to, co przekazuje, ma inny wydźwięk i zasięg. Należy zawsze brać odpowiedzialność za swoje słowa.
      M

      Usuń
  2. Trzeba lekce sobie ważyć opinie jakiejś jednostki. ważny jest dar serca mieszkańców Chełma, których podziwiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt podziwu nie oczekiwał i nie oczekuje. Może jedynie szacunku i zrozumienia, że i nam tu przy samej granicy nie jest łatwo żyć.
      M

      Usuń
    2. Podziw - bo sami nie wiemy jak byśmy postąpili. A szacunek mamy niezmienny, tylko ze zrozumieniem trudniej,

      Usuń
  3. Ja bym to nazwała roszczeniową mentalnością, a aspektów owej jest wiele i wszystkie pasują do zachowania tej pani.
    No cóż!? Są ludzie i taborety..

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro pani podróżuje po Europie i bagaży ma wiele, to może woda sodowa uderzyła jej do głowy?
    Sugeruję powrót do Kijowa i pomaganie rodakom w gorszej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż, spotykam takich roszczeniowych ludzi i idę dalej. Niech założy zrzutkę na prywatny transport. o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jak dwa lata temu wysiadłam zimą na dworcu PKP w Wałczu. Budynek zamknięty, poczekalni brak, mróz siarczysty. Czekałam na dalszy transport i nawet nie przyszło mi do głowy, żeby pisać publicznie, jak bardzo było mi zimno i źle. Przeczytałam post Lyuby Yakimchuk, lubi pisać, potrafi chyba pisać, ale mam wrażenie, że doświadczenie infrastrukturalnej bylejakości zostało tu zamienione w opowieść o niegościnności ludzi. A to nie to samo. Ten dworzec w Chełmie powinien być lepszy. Dworzec w Wałczu też powinien. I dziesiątki innych w Polsce. To problem systemowy, nie narodowy. Zaznaczanie w komentarzach gdzie dyskutuje z innymi i grzebie się coraz głębiej w swojej niechęci do... no właśnie do czego? Zaznaczenie, że 'nie uciekła z Ukrainy' i że wojna jest nie tylko Ukraińców, no i wypisywanie, że Ukraińcy przyczyniają się do wzrostu gospodarczego Polski nie zmienia faktu, że zimno na peronie nie jest aktem wrogości, tylko skutkiem systemowych rozwiązań lub ich braku, które dotykają wszystkich niezależnie od paszportu. Warto oddzielać realne doświadczenie dyskomfortu od łatwych uogólnień. Jedno nie musi automatycznie prowadzić do drugiego, semantycznie dziewczyna odpłynęła, no cóż.

      Usuń
    2. Ja spotkałam się z podobną sytuacją w Szkocji i nauczyłam się, aby zawsze dokładnie sprawdzać drogę podróży:).
      W Chełmie jest obecnie budowany nowy dworzec, bo stary był wystarczający dla Chełmian, ale nie przygotowany dla tak dużej masy podróżnych z Ukrainy. Tymczasowa poczekalnia służy wszystkim i wcale nie jest aż taka zimna. Moja córka dojeżdża z tego dworca do pracy do Lublina.
      Te tereny od bardzo dawna są niedoinwestowane i nie jest to wina mieszkańców, że jak pisze ta pani „Zaznacza, że na Ukrainie nawet w małej wiosce jest kawiarnia z ławkami i huśtawką, w której można posiedzieć w ciepłych warunkach”, aż zazdroszczę takiego dobrobytu Ukrainie. Proponuję następnym razem jechać z przejścia granicznego w Dorohusku autem. To taka przyjemna jazda pomiędzy tirami. Taki totolotek, bo zgadujesz, który kierowca jest pod wpływem. Ostatni miał powyżej 3 promila, a jaka kultura…
      M

      Usuń
    3. Wypowiedź jednej osoby, która posługuje się uproszczeniami i silnymi emocjami, potrafi raczej położyć dialog między ludźmi niż go wzbogacić. To nie jest dobra metoda, jeśli naprawdę zależy na zrozumieniu i współpracy między społecznościami, choć w tym przypadku wygląda na to, że nie o to chodzi. Mam wrażenie, że akcent został położony zupełnie gdzie indziej: na ukrytym żalu wobec tych Ukraińców, którzy wyjechali na Zachód, rzekomo 'gorszy' niż Ukraina, oraz na niezrozumieniu, czym ta wojna w ogóle jest i jakie wybory wymusza na ludziach. Lyuba odkleiła się zupełnie od rzeczywistości.

      Usuń
    4. Ta wypowiedź była zupełnie niepotrzebna. Kobieta mogła po prostu zadzwonić do znajomej i wygadać się ze swoich żali, a w ten sposób jedynie zaszkodziła swojemu wizerunkowi.
      M

      Usuń