"Gdy analizowałem opublikowany projekt statutu Rady Pokoju, to moją uwagę zwróciła nadzwyczaj silna rola przewodniczącego i uproszczony sposób podejmowania decyzji. Donald Trump jest wyraźnie wymieniony w Karcie Rady Pokoju jako jej pierwszy przewodniczący z ogromem praw. Tylko przewodniczący ma prawo zapraszać kraje do członkostwa w radzie. Przewodniczący ma wyłączne prawo do tworzenia, modyfikowania lub rozwiązywania podmiotów zależnych Rady Pokoju. Ma prawo weta do decyzji państw członkowskich. Tylko przewodniczący ma prawo nominować swojego następcę. Wszelkie zmiany w Karcie i wytyczne administracyjne wydane przez Radę Pokoju wymagają zatwierdzenia przez przewodniczącego."
Dr Mateusz Piątkowski
Ciekawe, czy znalazłoby się w kasie naszego państwa miliard dolarów na Radę Pokoju?
Może WOŚP pomoże:):)

Dlaczego to nas nie dziwi?
OdpowiedzUsuńWOŚP ma ambitniejsze plany ;-)
I to jest straszne, bo powinno nas to dziwić i powinno nas to oburzać:(
UsuńM
Muszę przyznać, że Twój wpis skłania do refleksji. To, co opisujesz, pokazuje wyraźnie koncentrację władzy w rękach jednej osoby – w tym przypadku przewodniczącego Rady Pokoju. Niezależnie od sympatii politycznych, taka konstrukcja budzi wątpliwości, bo w teorii organizacje międzynarodowe mają działać na zasadzie równowagi i współdecydowania państw członkowskich, a tu w praktyce wszystko zależy od jednej osoby.
OdpowiedzUsuńCiekawy jest też wątek finansowy – trudno nie uśmiechnąć się na myśl o tym „miliardzie dolarów w kasie państwa” i aluzji do WOŚP, choć oczywiście to raczej ironiczny komentarz. Z drugiej strony pokazuje, że takie projekty nie istnieją w próżni i zawsze trzeba patrzeć na realne możliwości ich wdrożenia.
Dla mnie osobiście artykuł jest ciekawym punktem wyjścia do dyskusji o tym, jak projektowane są struktury władzy w organizacjach międzynarodowych, i o tym, jak w praktyce balans między decyzyjnością a kontrolą może łatwo się zachwiać. Warto obserwować, jakie konsekwencje miałoby wprowadzenie takiego systemu i jakie sygnały wysyła to reszcie świata.
Trump jest dyktatorem i sama obserwacja jego poczynań może zakończyć się dla świata katastrofą. Myślę, że potrzebny jest zdecydowany sprzeciw dla tego rodzaju praktyk.
UsuńM
Wkurza mnie, że nasi politycy zdecydowanie nie odmówili, zdecydowanie!
OdpowiedzUsuńMy mamy to, co mamy, to co sami wybieramy:(
UsuńMyślę, że nasi politycy nie mają za grosz uczuć patriotycznych i dobro ojczyzny jest im obce. Dotyczy to wszystkich ugrupowań.
M
ogromnie smutne
Usuń