Moje Roztocze będzie lutowe, bardziej południowe, bo okolice Werchraty. Piosenka chwyta za serce, co się dziwić, to "kraina łagodności ". Znam zespół Cisza jak ta, kilka razy byłam na ich koncercie przy okazji różnych festiwali. Widzę, że Michał Łagowski dojrzał, lata lecą, został ojcem. Ale przecież nie o tym miało być, tylko o tym, że chyba każdy ma w sobie dwa życia; serdeczności Maria z Pogórza Przemyskiego
W tamtych okolicach byliśmy latem. Mam nadzieję, że będziecie mieć piękną lutową pogodę. :) Myślę, że jednak nie każdy ma w sobie dwa życia, bo znam wielu, którym jedno w zupełności wystarczy i nie tęsknią za niepoznawalnym i nieopisywalnym. M
Ten głęboki intensywny niebieski kolor moja mam nazywała „ultramaryną". Kiedyś był to kolor bardzo popularny. Pamiętam, jak mama wysyłała mnie do miasta po "niebieską farbkę” dodawaną do wapna. Zapewne był to już barwnik chemiczny, ale i tak piękny. Ten dzień był cichy podwójnie, bo poszłam głęboko w las i słychać było jedynie moje kroki. Był to też dzień bezwietrzny, a cisze potęgowała rodząca się mgła. Ja wolę czas wietrzny i szumny rozgadany las:) M
Tak, tak, u mojej babci w górach do farby dolewało się ultramaryny, ale to wychodził taki jasny błękit. Czasami brak wiatru to przestrzeń na spokój i nowe odkrycia, ale rozmiem, że wolisz rozgadany las, też to lubię :)
Moje Roztocze będzie lutowe, bardziej południowe, bo okolice Werchraty. Piosenka chwyta za serce, co się dziwić, to "kraina łagodności ". Znam zespół Cisza jak ta, kilka razy byłam na ich koncercie przy okazji różnych festiwali. Widzę, że Michał Łagowski dojrzał, lata lecą, został ojcem. Ale przecież nie o tym miało być, tylko o tym, że chyba każdy ma w sobie dwa życia; serdeczności Maria z Pogórza Przemyskiego
OdpowiedzUsuńW tamtych okolicach byliśmy latem. Mam nadzieję, że będziecie mieć piękną lutową pogodę. :)
UsuńMyślę, że jednak nie każdy ma w sobie dwa życia, bo znam wielu, którym jedno w zupełności wystarczy i nie tęsknią za niepoznawalnym i nieopisywalnym.
M
W swojej świetności, ten błękit w oknie był obłędny. Bardzo lubię niebieskie okna. Taka cisza rozchodzi się na tych zdjęciach i przestrzeń.
OdpowiedzUsuńTen głęboki intensywny niebieski kolor moja mam nazywała „ultramaryną". Kiedyś był to kolor bardzo popularny. Pamiętam, jak mama wysyłała mnie do miasta po "niebieską farbkę” dodawaną do wapna. Zapewne był to już barwnik chemiczny, ale i tak piękny.
UsuńTen dzień był cichy podwójnie, bo poszłam głęboko w las i słychać było jedynie moje kroki. Był to też dzień bezwietrzny, a cisze potęgowała rodząca się mgła. Ja wolę czas wietrzny i szumny rozgadany las:)
M
Tak, tak, u mojej babci w górach do farby dolewało się ultramaryny, ale to wychodził taki jasny błękit. Czasami brak wiatru to przestrzeń na spokój i nowe odkrycia, ale rozmiem, że wolisz rozgadany las, też to lubię :)
UsuńMam zapas ultramaryny w słoiku, dodaję do płukania firanek dzierganych przeze mnie, mają ładny niebieskawy odcień 🙂 Maria z PP.
Usuń