don't blink

czwartek, 19 lipca 2018

Wieczór.

Po bardzo pracowitym dniu mam piękny wieczór :)
Ciepły wiatr z zachodu, szepty drzew, sarny w sąsiada pszenicy, pełne tęsknot świerszcze i pół księżyca. Jak dla mnie to aż za dużo.




poniedziałek, 16 lipca 2018

Lipcowe sprawy.

Ogórki rządzą w lipcowej kuchni :). Kiszenie już zakończyłam i teraz już tylko takie różne fanaberie ogórkowe zostały do zrobienia.



 Przepis pochodzi z książki "Robię przetwory" H. Szczygłowa i L. Nowicka 

  
Tak wyglądają po pasteryzacji.


***
W ogródku zakwitł pierwszy słonecznik i cynie. Do cynii przez długi czas podchodziłam z wielkim dystansem. Takie wyniosłe i trochę jakby sztuczne :) Okazało się jednak, że te kwiaty (tak jak i aksamitki) doskonale znoszą długie okresy suchej i gorącej pogody. Tak więc aksamitki i cynie królują.



Jeże i komary królują za to w naszym lasku :)


***
W ubiegłym tygodniu została zjedzona pierwsza kukurydza (córka) i pierwsza dynia (ja).


Przyjaźń kocio-psia kwitnie w najlepsze.


Od trzech dni pada deszcz. Są to przelotne i bardzo intensywne opady. Ogród z radości szaleje :)



piątek, 6 lipca 2018

Wieści znad Bugu.

Woda płynie.








 Rybak łowi szczupaki :)



Złowił jeszcze jednego, który był dużo większy od tego tu :)
Będą z niego szczupakowe kotlety.

Ja szwendam się po krzaczyskach, łąkach i laskach. Biedna Straż Graniczna musiała mnie odnaleźć i dokładnie pooglądać podeszwy moich trepów :):)  Odnalazłam znalezioną wiosną porzeczkę. Znalazłam 3 prawdziwki i spotkałam na tym pustkowiu modlącego się muzułmanina .



Wiosną ta łąka była pod wodą.


Oj chmielu, chmielu ty bujne ziele:)


Nadbużańskie jabłuszka.


Najprawdopodobniej jest to starzec jakubek. Roślina trująca dla zwierząt.


 Niebo nad Ukrainą.


Dziki bez koralowy?


poniedziałek, 2 lipca 2018

Letnia jesień.

Pochłodniało tak okropnie, że dzisiaj rozpaliłam w kuchni i puściłam ciepło w kaloryfery aby ogrzać zimne pokoje. Ma to swoje dobre strony, bo mogę w duchówce suszyć większe partie owoców.


Suszone morele domowym sposobem są znacznie smaczniejsze niż te kupowane w sklepie z etykietką  "EKO".


Wiatr postrącał już prawie wszystkie morele z drzew i koniecznym się stało zrobienie jeszcze jednej partii konfitury morelowej. 


W ogrodzie lato pomieszało się z jesienią. Kwitną malwy i czerwienieje jarzębina.


***
W sobotę spacerem po Lublinie przeszłam 15 kilometrów. Dobrze, że było chłodno i mogłam chodzić w wygodnych jesiennych butach.


***
Niedzielna rodzinna impreza, którą miałam przyjemność zrobić, wyglądała mniej więcej tak :)
Najpierw się napracowałam jak durna, bo sernik musi być, bo wafelki lubi szwagier, bo siostry dwie to tylko chlebek na sodzie, bo brat nie je nabiału, bo teściowa w piątek zachorowała i sprzątałam w nocy, bo po deszczu chwasty w ogródku i mus wyrwać, bo to i tamto :)

 (A Kowch)
Potem było tak, czyli warto było :)

 (A Kowch)

czwartek, 28 czerwca 2018

To się nazywa dobrobyt.

 
 Suszone morele są źródłem wszystkiego co najlepsze.



 I pierwsza porcja do mrożenia. Z takich mrożonek gotuję najczęściej (tylko dla siebie) zupy kabaczkowe. To taka ogólna nazwa dla miksu kabaczka, cukinii i patisona.

 
Następna już marchewką i fasolką.


Pierwsze jabłka. Wącham i jem :)

 
Po raz pierwszy w życiu postanowiłam ususzyć troszkę wiśni. Udało się znakomicie. Będą  wiśniowe herbatki :)


Brat podzielił się miętą. Swojej mam niewiele i tylko na na poranne miętowe kawki wystarcza.