don't blink

sobota, 14 października 2017

piątek, 13 października 2017

Pomimo deszczu,

pomimo szarugi, błota i mroku wszystko w koło jesiennieje. Sad, ogród, las, bagna i ja:) stroimy się w jesienne barwy ochronne.


 Perukowiec podolski.

 Klon japoński.

 Można i tak:)

 Lipa na złoto.

 Młodziutki orzech włoski, też na złoto.

 Bagna, jak dla mnie,  najpiękniejsze są własnie jesienią.

 Moje osobiste leśne, złote klony. Szesnaście lat temu były maleńkimi leśnymi dziećmi :)

 Leśny dywan.

 A w nim taka to gadzina (zaskroniec zwyczajny)

Czas suszyć głóg, dziką różę i tarninę. Po różę i tarninę muszę wybrać się na nadbużańskie, dzikie łąki.



sobota, 7 października 2017

Bolą mnie nogi.


Pieśń do słów Tadeusza Nowaka z cudownymi obrazami Jacka Yerka.

Oblazło mnie dzisiaj zmęczenie i zniechęcenie. Nie pomogło upieczone w ognisku jabłko ani gorąca czekolada.

 Ta jesień obsypuje nas dniami w kolorze brudnych kartofli, chorych, brązowych liści kasztanowca.

Nie ma dni w kolorze śliwkowym. Nie ma nawet śliwek. Na targu wprawdzie można kupić, ale cena wysoka 7 - 8 złotych. Dobrze, że w zeszłą jesień zrobiłam duże zapasy powideł i suszu. Zerwałam dzisiaj trochę rajskich jabłuszek. Suszą się na wigilijny kompot.

Czytam ; Stanisław Górski "Joga w terapii i profilaktyce"
http://www.nowiny24.pl/bieszczady/art/6056129,zmarl-stanislaw-gorski-legenda-polskiej-jogi,id,t.html
"Kto nie wierzy w siebie, jest podrzucany jak liść na wietrze przez
warunki w których żyje. Jest zniewalany i stresowany sytuacją, w której się znalazł, nie czuje się
wolny, nie jest pewien siebie, brak mu miłości płynącej z serca.
Przyczyna leży w negatywnym nastawieniu umysłu i to musimy zmienić. Żeby to osiągnąć
nie trzeba jednak umysłu oczyszczać, bo nasza prawdziwa, pierwotna natura jest czysta i jasna, nie
ma więc różnicy między świadomością a umysłem. Prawdziwy umysł nie jest rozumem, nie należy
go traktować jako obiekt rozmyślań czy działań, nie jest rzeczą uchwytną nad którą trzeba
zapanować. Umysłu nie należy dyscyplinować, bo człowiek nie będzie wolnym, niezależnym i
czystym, a będzie udawał czystość i jasność umysłu..."

piątek, 6 października 2017

Dzisiejszy dzień.

Wiało całkiem mocno, ale nie padało. Przez parę chwil było nawet słonecznie i dało się spokojnie popracować. Taki widoczek o poranku poprawia wspaniale samopoczucie:)

Drewno dębowe jest już zniesione pod dach i czeka na mrozy zimowe.
Cena za metr sześcienny - 180 złotych.

Brzozowe jest bardzo mokre. Ciężko mi idzie jego zwożenie i układanie, ale dam radę:) a jak nie to Rybak pomoże. Cena za metr sześcienny - 140 złotych.

Wywiozłam na pole część gnoju z kurnika. W tym gnojnym miejscu  będą rosły kartofle. Jutro powinnam zakończyć śmierdzącą robotę :)

Od wakacji przymierzałam się do wykonania ciasta z tego przepisu http://japonskakuchnia.blogspot.com/2010/06/ciasto-z-zielona-herbata.html
Wyszło mi nie takie piękne, ale dobre (albo byliśmy bardzo głodni), bo w troje zjedliśmy calutkie na kolację:)




ale bez białej czekolady, bo jej nie lubię i ten http://japonskakuchnia.blogspot.com/2010/11/ciasto-w-trojkolorze.html  Mąkę zamienię na jakiś bezglutenowy miks. 

czwartek, 5 października 2017

Deszczowa włóczęga.

Deszczowy spacer po lesie w Zbereżu. Zmokłam, przemokłam, zmarzłam, ale warto było. Jest to las sosnowy, który nawet w deszczu cudownie pachnie. Do domu wróciliśmy razem ze zmrokiem. Ogniskiem domowym, przez ten czas, opiekowała się córka. Ciepły dom i gorąca herbata  to jest to co lubię najbardziej wracając jesienią z pola, lasu, miasta:)







W tym październikowym lesie natknęłam się na taki niezwykły dowód pamięci. Mam nadzieję, że nikt tego nie zniszczy.