don't blink

niedziela, 20 sierpnia 2017

Czekam na deszcz.

Jest sucho. Jest bardzo sucho. Jest jak w Karzełkowie :).

"Wyschły strugi i ruczaje,
Leśne dzwonki okrył kurz,
Trawy łan się sianem staje
I poziomki więdną już."

 Poziomki w zasadzie już nie więdną , a wysychają (:

 Marchew schnie, ale co się dziwić jak przez kilka dni temperatura gleby sięgała 40 stopni.

Wykopać a w zasadzie odkopać pietruszkę nie jest łatwo.
Dzisiaj jest zdecydowanie chłodniej i niebo całkowicie zachmurzone, tylko nic z niego nie pada.

sobota, 19 sierpnia 2017

Ciekawski bocian z Przysiółka.

Nigdzie nie odlatuję. Zostaję z wami. Będzie tu impreza. Odpust , możne przyjedzie biskup. Kupię sobie wiatraczek i szczypkę. Nie odganiajcie mnie, ja tylko popatrzę:):):)



W czwartek wieczorem pojechaliśmy z Rybakiem posprzątać na grobach naszych dziadków i pradziadków. Tak każe zwyczaj, że przed odpustem na św. Rocha wszystkie groby w Przysiółku są sprzątane. Bocian spacerujący wśród sprzedawców i wielki rudy kot wygrzewający się na płycie grobowca (z wnukami tego grobowca miewam problemy) okazały się atrakcją wieczoru :)
Trochę ciekawostek. https://bankzdjec.net/czulczyce.php

środa, 16 sierpnia 2017

Pojechałam i wróciłam.



 Zapakowani i wypakowani.

Jaworzec -początek wędrówki.

Moi wierni towarzysze:)

 Jeżynowe pyszności.

 Bieszczadzkie błoto jak zawsze przylepne:)


 Lasy pełne słońca.

 Okno na świat.

 Na zawsze razem:)

 Bukowy Drzewiec:)

 Zajrzałam po drodze na Wysokie Berdo.

 Na Przełęczy będą już ludzie (:(:




Podejście na Przełęcz Orłowicza od strony bacówki Jaworzec.


 Połonina Wetlińska.


 Widok na Chatkę Puchatka.

Widok na Połoninę Caryńską.
Tego dnia przeszłam górami prawie 20 kilometrów.

 I jak zawsze do domu:)

niedziela, 13 sierpnia 2017

Nasiona

Jako, że nadal nie pada i pogoda idealna na zbiory nasion, to pozbierałam (w sobotę)
 kolendrę i koper. Nasionka suche i pachnące. Urwałam też trochę lubczyku i bylicy estragon. Estragon musi być w fazie kwitnienia, wtedy susz jest najbardziej aromatyczny Czas myśleć o przyszłej wiośnie :):)
Nasiona kolendry dodaje do kawy. Lubię taką czarną, gorzką, pełną zapachów kawę.Taką jak piję teraz podziwiając róże o poranku.

Piękno do perfekcji:)

piątek, 11 sierpnia 2017

Zrobiłam,

błogosławiąc letnią kuchnię, Rybaka, który ją zrobił i drzewo , które dało cień.

Robiąc ogórki z papryką inspirowałam się tym przepisem: http://mojaalis.blogspot.com/2017/08/czas-zaczac.html
Tylko, że zamiast cukru dałam stewię i dodałam łyżeczkę rozmarynu, łyżeczkę nasion kolendry. Do dwóch słoików dorzuciłam po kawałku papryczki ostrej. Moja synowa lubi bardziej wyraziste smaki, więc te będą dla niej.  Robienie przetworów i zrywanie fasoli w temperaturze 35 stopni do przyjemności nie należy.
Od tej chwili czekam na jesień, na zimne noce, chłodne poranki, mgły i deszcze, gorące herbatki i ciepłe swetry. Astry już przecież zakwitły, dymy się snują, brukiew urosła a groch i fasola obrodziły. Problemy z żołądkiem też już się pojawiły. Cały dzień na kleiku z lnu i rumianku. Jabłek i śliwek w sadzie nie ma, więc jesień może przyjść w tym roku trochę szybciej i zostać na długo. Ja czekam:)



Oj cieplutko.

Najlepsze na upał:


cień dużego drzewa,

zimny arbuz

i piękne widoki. 
Miska z zimną wodą do moczenia zmęczonych, opuchniętych nóg też może być przydatna.