don't blink

czwartek, 10 maja 2018

Pokropiło:)

Po 39 dniach suchych w końcu spadł deszcz. To najlepsze wydarzenie dzisiejszego dnia. Wieczorem posadziłam dynię, koński ząb i fasolę. Trudny ten rok:(


Jutro o 4 rano jadę w Bieszczady.

niedziela, 6 maja 2018

Z powodu upałów.

Tak pięknie jak tutaj to ja nie potrafię :(





Ciasto zrobiłam z połowy składników podanych w przepisie. Posypka całkowicie nie udana, ale będzie lepiej przy następnej próbie:) Hrabiowski trdelnik jest pyszny i może być przyczyną mojej otyłości:):)
***
W ogrodzie zakwitł złotokap. Raj dla pszczół i moich oczu:)

I azalia.

I bardzo panoszące się stryjki ( tradycyjna nazwa własna).

 Świerkom nie przeszkadza brak deszczu i szaleją na zielono:)

 Już za kilka dni, za dni parę ...

Taki zmyślny i tani domek na drewno zbudował mój starszy brat. Mam wielką ochotę na coś takiego u siebie. Rybak myśli a ja jestem cierpliwa.

Jestem bardzo cierpliwa i czekam dalej na życiodajny deszcz.
To zdjęcie zrobiłam dzisiaj rano. Moja ziemia cierpi i czeka razem ze mną.

środa, 2 maja 2018

Łatwo nie jest:(

Czekam i czekam na deszcz. Sianie ogrodu w takich warunkach jest wielkim wyzwaniem. Ogarnia mnie coraz większe zniechęcenie i ogromne zmęczenie.



 Rośnie tylko to, co da się okryć i podlewać.



 No pociechę kwitną bzy i jabłonie. Słowiki i żaby drą się jak opętane. Świat przepełniony słońcem, dźwiękiem i zapachem. 








***
Z myślą o odpoczynku i sprawach ostatecznych w ostatni poniedziałek odwiedziłam miasto wojewódzkie. Jest nadzieja, że sprawy bardzo ostateczne będą załatwione pozytywnie:)
Przy okazji pobytu w wielkim mieście byłam w kinie (na Avengers: Wojna bez granic), na lodach i w księgarni.
Film bardzo dobry, lody smaczne a wiersze Julii Hartwig piękne.




niedziela, 22 kwietnia 2018

Wieści znad Bugu.

Drzewa po stronie Ukrainy.

 Polski brzeg rzeki. 


Zdziczała jabłonka.

Przepiękny bez i tuż obok wiśnia. Możliwe, że kiedyś stało tu ludzkie domostwo. W tym miejscu rzeka co roku przesuwa się i tak to Polska jest coraz mniejsza.

Będzie urodzaj w tym roku na gruszki:)

Staruszka wiśniowa.

Szczęśliwy ziarnopłon wiosenny:)

Dalej już tylko kraina dzikiego ptactwa. Postanowiłam zostawić je w spokoju i nie płoszyć swoją osobą. Mają teraz czas wysiadywania :)

Zdziczała samotna grusza swoimi korzeniami sięga rzeki. Jest to piękne i duże drzewo. Przyjeżdżam je oglądać co roku. Ulubione miejsce moich Rybaków.
Chodzić w tym miejscu trzeba bardzo ostrożnie, bo można podzielić los tych biednych drzew i krzewów. W tym roku rzeka zabrała moje zdziczałe czarne porzeczki. Co roku zbierałam nad Bugiem ich listki na zimową herbatkę.
 Tym razem musiałam zadowolić się listeczkami maliny, jeżyny, pokrzywy,  brzozy i lipy. Czarną porzeczkę wezmę z własnego ogrodu. Szwendając się po chaszczach, znalazłam za to przepiękny krzak czerwonej porzeczki. Miejsce zapamiętałam i spróbuję wrócić tu latem.

Młode listki lipy są moją ulubioną wiosenną przekąską. Zostało mi to z dzieciństwa:):)

Skrzyp? A może nie skrzyp. Ktoś wie co to za roślina? Rośnie na bardzo ubogiej i piaszczystej ziemi.

***
W ogródku zakwitło na różowo:)






 
Na bagnach zakwitło na żółto:)

 No podwórku leżakuje w słoneczku drewno na opał. Ja leżakuję w cieniu:)

Olcha rąbana. Za trzy metry sześcienne + transport = 450 złotych.